Rezerwa 126p | Naprawa elekromagnesu rozrusznika
22306
page-template-default,page,page-id-22306,page-child,parent-pageid-21704,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.8.1,menu-animation-underline,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive

Zdarza się w życiu każdego maluchowca taki moment, że chcąc uruchomić samochód przy pomocy kluczyka zamiast radosnego i ochoczego dźwięku rozrusznika słyszy on tylko KLIK KLIK KLIK, i widzi na desce jak kontrolki lekko przygasają. Taki stan rzeczy ma miejsce zazwyczaj z dwóch powodów: pierwszym z nich są skończone szczotki, wymiana banalna opisana w innym tutorialu. Drugim powodem jednak, który zazwyczaj występuje jest wina eletromagnesu, a dokładniej pary styków na jego dnie. Styki te w momencie rozruchu zwierane są przez elektromagnes miedzianą zworą i powodują podanie napięcia na szczotki i wirnik oraz stojan rozrusznika. Problem polega na tym,że z biegiem lat styki te ulegają coraz większemu wypaleniu, a zwora która je zwiera coraz głębiej się wypala. Końcowym efektem takiego stanu rzeczy jest to, że rozrusznik po prostu nie chce kręcić, tyka, klika, a nie obraca silnikiem. W bardzo dobrej sytuacji są maluchowcy oraz fani innych aut zakładów FSM i FSO, gdyż elektromagnesy polskich rozruszników są rozbieralne. Idzie tego dokonać poprzez odkręcenie dwóch śrub oraz rozlutowanie dwóch styków u góry elektromagnesu, nie muszę tego opisywać dokładniej, każdy jak zobaczy elektromagnes będzie wiedział o co chodzi. Po rozbiórce i rozlutowaniu elektromagnesu wygląda on w następujący sposób:

elektromagnes

jak widać na zdjęciu,składa się on z części głównej z uzwojeniem miedzianym we wnętrzu, zwory ze sprężynką, gumowej uszczelki występującej pomiędzy elektromagnesem a pokrywą ze stykami, oraz pokrywy bakelitowej z parą styków:

defekt

Widać na fotografii, że para styków jest czarna, zasmolona oraz wypalona, taki stan rzeczy powoduje brak przewodnictwa prądu i brak obrotu rozrusznikiem. Drugim elementem po którym widać uszkodzenie (wypalenie) styków jest zwora:

zwora

widać po niej wyraźnie, że jest znacznie wypalona i również zaczerniona w miejscach styku z parą miedzianych styków znajdujących się w bakelitowej obudowie na dnie elektromagnesu. Należy ową zworę rozebrać na części pierwsze poprzez odgięcie małym precyzyjnym śrubokręcikiem trzech plastikowych ząbków w tulejce na początku zwory która to sprężyną dociska blaszkę zwierającą styki elektromagnesu. Naszym celem jest wyjęcie tej blaszki. Po rozebraniu zwory wygląda ona tak:

zwora rozpierwiastkowana

nas interesuje z tego zestawu tylko blaszka:

blaszka przed obróbką

widać po niej dosyć znaczne zmęczenie i wypalenie, więc szlifowanie jej nie ma sensu, gdyż jak wiemy każda blaszka,  podobnie jak kij ma dwa końce (w naszym wypadku strony). Odwracamy więc blaszkę,i ładnie drobnym papierkiem szlifujemy jej drugą nie mającą kontaktu ze stykami stronę aż do uzyskania takiego efektu:

blaszka po obróbce

tak obrobioną blaszkę umieszczamy wyszlifowaną stroną w dół zwory,zakładamy wszystkie sprężynki i podkładki z powrotem składając zworę elektromagnesu w całość.Złożona zwora będzie teraz zwierać styki drugą (nie wypaloną,a oszlifowaną) stroną blaszki.Teraz nadchodzi czas na rozprawienie się ze złem w postaci czarnego nalotu i wypaleń na stykach w dolnej pokrywie elektromagnesu.Parę styków demontujemy poprzez odkręcenie nakrętek na klucz 13 i wyjęcie ich z obudowy na wierzch.Czoła styków szlifujemy drobnym papierem ściernym aż do momentu uzyskania równej powierzchni bez wypaleń i dziur.Całość montujemy z powrotem,styków nie da się źle zamontować,są niesymetryczne i pasują w jednym położeniu.Zakręcamy obie nakrętki i nasza dolna obudowa elektromagnesu ze stykami ma wyglądać w następujący sposób:

efekt prac

na owym zdjęciu widać jeszcze blaszkę, która jest elementem zwory, a którą już złożyliśmy wcześniej w kompletną zworę. Po zrobieniu wszystkiego i gdy nasze styki wyglądają w taki sposób jak na zdjęciu, wkładamy uszczelkę między elektromagnes,trafiamy drucikami elektromagnesu w odpowiednie otwory(warto w międzyczasie przewiercić małym wiertłem cynę w stykach na wylot aby elektromagnes dał się złożyć bez grzania styków lutownicą) i skręcamy elektromagnes śrubami. Lutujemy styki lutownicą i cyną, pamiętając że grubszy drut podwójny ma wejść w większy otwór w bakelitowej obudowie styków, a mniejszy w mniejszy, zresztą budowa elektromagnesu nie pozwala na jego odwrotne złożenie. Po kompletnym złożeniu elektromagnesu zyskujemy pełnowartościowy produkt nie inwestując równocześnie w to żadnych funduszy poza prądem do lutownicy i cyną oraz papierem ściernym, choć na dobrą sprawę jak ktoś jest taka żyła, to może styki oszlifować na drobnoziarnistym betonie. I to by było tyla.

banasiewicz02