Rezerwa 126p | Bez kategorii
1
archive,category,category-bez-kategorii,category-1,ajax_updown_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.8.1,menu-animation-underline,wpb-js-composer js-comp-ver-5.1.1,vc_responsive

Mister 125p i 126p 2012 – relacja 2

Mister 126p/125p – 12 edycja konkursu organizowanego przez PZMOT w Tarnowskich Górach.

W tym roku niestety pogoda nas nie dopieszczała. Od samego początku towarzyszył nam nieustający deszcz, który jednak nie odstraszył fanów polskiej motoryzacji.
Jak co roku tradycyjnie spotykamy się w siedzibie PZMOT na ulicy Gliwickiej 54, gdzie następuje rejestracja uczestników, oficjalne powitanie, oraz krótki opis historii malucha,

1
2

Po oficjalnej części rozpoczyna się zabawa i konkursy. Na pierwszy ogień równolegle idzie ocenianie oryginalności malucha, oraz jego stanu technicznego na stacji kontroli pojazdów (chyba do historii przejdzie test zamknięcia klapy przedniej bez dociskania ręką, na którym tylko nieliczne maluchy nie traciły punktów). Z racji dużego zainteresowania, sprawdzeniu sprawności podlegały jedynie hamulce i światła które, jak każdy posiadacz malucha wie, nie zawsze są sprawne  W tym miejscu na pochwałę zasługuje postawa Delmuta który zaciekle bronił oryginalności lamp bambino zamontowanych w maluchu Synchra.

3
4

Największą frajdę oglądającym sprawiało podziwianie stuningowanych maluchów na glebie, i ich obcieranie miskami olejowymi na rolkach oraz tłumikami przy wyjeździe (ten, kto wygrał konkurs na najniższą glebę nie ma się co pojawiać na Misterze).

5
6

Hipermarket Tesco, stał się naszym jedynym schronieniem przed deszczem, nie licząc dachów naszych samochodów, lub tego co za nimi było ciągnięte.

7

Po krótkim posiłku w barze, ogrzaniu się i długich rozmowach w doborowym towarzystwie, nadszedł czas na ogłoszenie wyników, w czterech osobnych kategoriach, uwzględniających roczniki samochodów i oryginalność: 1973-1980, 1981-1987, 1989-1994, 1995-2000, oraz wspólne nagrody dla 125p.

Wyróżnienie Mister 126p, dla malucha z 1974 roku.
Wyróżnienie Mister 126p, dla malucha z 1974 roku.
Wyróżnienie Mister 125p dla DF-a z 1975 roku.
Wyróżnienie Mister 125p dla DF-a z 1975 roku.

Ponadto przyznano nagrody za mini rajd samochodowy, oraz w kategorii Tuning.

Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratuluję zdobytych miejsc, a uczestnikom gratuluję wytrwałości. Dziękujemy wszystkim organizatorom za wspaniałą imprezę promującą polskie zabytki.

Mam nadzieję, że za rok pogoda nam nie pokrzyżuje planów i wszyscy będziemy mogli się wspólnie spotkać, porozmawiać przy grillu i podziwiać jeszcze więcej wspaniałych samochodów.

Już teraz Zapraszam na 13 edycję Mister’a 126p i 125p!

10 Ogólnopolski Zlot Fiata 126p w Łodzi – relacja

W tym roku pierwsi Rezerwiści wyruszyli na zlot już w środę. Na campingu na dzień przed zlotem zjawili się między innymi Anzel z Kasią, Groszek i Wojtas z Martyną, dzień wcześniej z Trójmiasta wyruszył także Pumex, który jednak na camping dotarł wraz z Kapslem dopiero w czwartek rano. Rano na campingu przywitał nas również Sławek, będący już wtedy w stanie wskazującym na nadużycie alkoholu.

Sławek jak zwykle na zlocie nie próżnował
Sławek jak zwykle na zlocie nie próżnował

Powoli do trzech domków, które przez najbliższe cztery dni miały być okupywane przez Rezerwistów zaczęły zjeżdżać się kolejne osoby: Curek, Budzik i Kaszlak_Maniak z północy, oraz silna jak zwykle reprezentacja z południa, czyli Amor, Bonus, Szaman z Sarą i Oliwią, Michu, Chudy, Bzyku, Żółwik i Ignac z Asią. W czasie, w którym na camping docierała ekipa z północy, Ignac, Asia, Pumex, Bonus i Michu wyruszli puntem Ignaca na ratunek Grabarzowi, który w drodze z Lidzbarka urwał zabierak 60 kilometrów od celu.

Półignaców?
Półignaców?

Dookoła domków przybywało samochodów, ludzi i namiotów, a na rozstawionych przed domkami stołach pojawiały się przeróżne napoje i mięso z kilku palących się grilli. Szybko wyciągnięty został oczywiście podręczny zestaw mobilnych kieliszków, który nie opuszczał stołu aż do końca zlotu.

Przedstawiciele Fiat Picun Rally Team dotarli na zlot
Przedstawiciele Fiat Picun Rally Team dotarli na zlot
...ludzi na campingu przybywa...
...ludzi na campingu przybywa...
Impreza dopiero się rozkręca...
Impreza dopiero się rozkręca...
...a tymczasem krakowiacy shackowali system i zarejestrowali eleganta na żółte tablice
...a tymczasem krakowiacy shackowali system i zarejestrowali eleganta na żółte tablice

Należy docenić pełną poświęcenia postawę Curka który, aby tradycji stało się zadość, spreparował na trasie awarię swojego samochodu. Celowo nie dokręcił obejm tłumika, aby doprowadzić do wyrwania gwintów kolanka wydechowego w głowicy i zapewnić zlotowiczom atrakcje, podobnie jak podczas pamiętnej wymiany skrzyni dwa lata temu.

DSC_0056
Podczas długotrwałej naprawy pomarańczy zlokalizowaliśmy w niej dość ciekawe wyposażenie, na które najwyraźniej lecą laski
Podczas długotrwałej naprawy pomarańczy zlokalizowaliśmy w niej dość ciekawe wyposażenie, na które najwyraźniej lecą laski

Przez cały dzień w obozie Rezerwy cisza nie zapadała ani na chwilę. Integrację pogłębiła przywieziona przez Żółwika sheesha. Choć największą popularnością cieszyły się napoje wysokoprocentowe, to nie brakowało również piwa, oraz szlachetnego wina. Jego wielkim fanem okazał się być Kaszlak, który podczas wieczorów z butelką wina nie rozstawał się ani na chwilę.

Część z obecnych na zlocie REZERWOWYCH RUSAŁEK
Część z obecnych na zlocie REZERWOWYCH RUSAŁEK
Panie oraz Kaszlak raczyły się szlachetnymi trunkami
Panie oraz Kaszlak raczyły się szlachetnymi trunkami
Maciej C, człowiek parowóz...
Maciej C, człowiek parowóz...
Polewa sam Pan Prezes FPRT
Polewa sam Pan Prezes FPRT
DSC_0097
... z objawami uzależnienia od detonowania gaśnic
... z objawami uzależnienia od detonowania gaśnic

W pewnej chwili w obozie Rezerwistów pojawił się Rekin, oczywiście z gitarą. Wykonał kilka pieśni, dzielnie wspierany głosami wszystkich znajdujących się w okolicy. Przybył do nas również Palec, który ponowił podjętą już rok temu próbę zmieszczenia się do bagażnika bisa Kaszlaka. Niestety, próba nie zakończyła się powodzeniem, za to do bagażnika zmieścił się znacznie mniejszy Groszek. Bagażnik bisa okazał się być jednak zbyt małym wyzwaniem. Szybko przeniesiono się do bagażnika Bianco, w którym udało się zamknąć kilka osób i wywieźć je do lasu. Oczywiście jedną z osób które zmieściły się do środka był Groszek, bagażnik okazał się jednak być zbyt mały dla właściciela Bianco.

Weteran zlotowy, Wujcio Rekin, z gościnnym występem w obozie Rezerwy
Weteran zlotowy, Wujcio Rekin, z gościnnym występem w obozie Rezerwy
...oraz test przydatności pojazdu marki 126 BIS do wywożenia zwłok do lasu...
...oraz test przydatności pojazdu marki 126 BIS do wywożenia zwłok do lasu...
... a w innych...
... a w innych...
Szybko przeszliśmy więc do testowania bagażnika Bianco...
Szybko przeszliśmy więc do testowania bagażnika Bianco...
DSC_0171
DSC_0181
Najpiękniej jednak do bagażnika dopasował się Groszek
Najpiękniej jednak do bagażnika dopasował się Groszek
Szybka partyjka w szachy...
Szybka partyjka w szachy...
... zakończony w niektórych przypadkach niepowodzeniem...
... zakończony w niektórych przypadkach niepowodzeniem...
... pełnym (chociaż półka się nie domknęła) sukcesem.
... pełnym (chociaż półka się nie domknęła) sukcesem.
DSC_0170
... które okazało się być bardzo pojemne...
... które okazało się być bardzo pojemne...
...jednak zbyt małe, by pomieścić kierownika pojazdu.
...jednak zbyt małe, by pomieścić kierownika pojazdu.

Rano trzeba było się zmobilizować do zjedzenia śniadania:

DSC_0189
Pojazd Macieja C. przybrał barwy Rezerwy - przyznacie chyba, że dobrze mu w tym stroju?
Pojazd Macieja C. przybrał barwy Rezerwy - przyznacie chyba, że dobrze mu w tym stroju?

Tego dnia zlotowiczów czekał również mecz piłki nożnej pomiędzy klubami. W skład drużyny Rezerwy weszli: Kapsel, Budzik, Michu, Bonus, Bzyku i Skib. Rezerwiści zmierzyli się z przeciwnikami w trzech meczach, z: Judokami, Strefą 126p i Terytorium, czwarty mecz wygraliśmy walkowerem. Ostatecznie zajęliśmy drugie spośród pięciu miejsc.

Picun w koszulce VINTAGE HAWAII...
Picun w koszulce VINTAGE HAWAII...
DSC_0324
DSC_0334
DSC_0356
DSC_0442
DSC_0766
...okazał się być znakomitym bramkarzem
...okazał się być znakomitym bramkarzem
DSC_0734
DSC_0337
DSC_0378
DSC_0509
DSC_0789

Chętni zlotowicze mogli wziąć udział w bardzo ciekawym konkursie:

DSC_0869

Po meczu udaliśmy się na basen, a po chwili ochłody wybraliśmy się wraz ze wszystkimi zlotowiczami do centrum Ptak Outlet, pod którym odbywała się próba sprawnościowa. Mimo małej awarii malucha Budzika dotarliśmy na miejsce w miarę na czas. Ustawiliśmy się w kolejce do próby sprawnościowej. Trasa była bardzo szybka i podczas przejazdów doszło do kilku niebezpiecznych sytuacji. Na szczęście jednak nie doszło do żadnego poważnego zdarzenia. Widowiskowy był również przejazd Bianco, od którego na pierwszym zakręcie odpadł korek paliwa, a benzyna wylewała się  z niego podczas każdego prawego zakrętu. Następnie zjedliśmy pyszny żurek, serwowany przez Grabarrę i Grabarrę i rozpoczęliśmy ustawianie się do złożonego z maluchów napisu Fiat 126p.

DSC_0874
Bianco i Mariuszek w kolejce na próbę sprawnościową
Bianco i Mariuszek w kolejce na próbę sprawnościową
DSC_0984
DSC_0890
Sz. P. Bonus prezentuje najnowszy krzyk mody na samochodzie Grabarr
Sz. P. Bonus prezentuje najnowszy krzyk mody na samochodzie Grabarr

Po powrocie na camping kontynuowaliśmy grillowanie, a Curek ubrał się w prezerwatywę i rozpoczął naprawę pomarańczki, która możliwa była dzięki zakupieniu w Meksie obejm wydechu, śrub, oraz kleju do metalu, mającego tymczasowo zastąpić gwint w głowicy. Na stole pojawiły się przeróżne rodzaje wódek, między innymi: czysta, cytrynówka, pigwówka, antonówka, żołądkowa gorzka miętowa. Jak można się domyślić, doprowadziło to do sponiewierania się kilku osób, między innymi jednego z administratorów (i tym razem nie była to ta osoba co zwykle).

Piątkowy wieczór zdecydowanie wszyscy będą pamiętać jako eliminacje do „U CAN DANCE”. Głodnemu nie przeszkadzało to, że zamiast parkietu czy tam lodu jest pustynny nieomalże piach, nie przejmował się tym, że Kaszlak nie odpali rano bisa, a światła nie mrugały w rytm muzyki. Nie było też gwiazd. Jednak nogi go nosiły tak długi czas, że nawet nie pamięta dokładnie ile to trwało. Tancerki nie były w stanie go wyrwać z transu. Publiczność była zachwycona, ciągle skandowali „Jeszcze, jeszcze!” i obsypywali oklaskami. Tancerz zapomniał w tym momencie nawet, że jest głodny. Beata Tyszkiewicz była rozanielona i tak jak reszta jury przyznała dychę. Był to prawdziwy Dirty dancing w wykonaniu nikogo innego jak samego Patricka G. Teraz już wiemy skąd ten kurz na naszych malcach.

DSC_0989
DSC_1003
PIONART - RUSZTOWANIA I SZALUNKI
PIONART - RUSZTOWANIA I SZALUNKI
Są takie zdjęcia, których....
Są takie zdjęcia, których....
...po prostu nie należy.
...po prostu nie należy.
DSC_0081
Nie oszukujmy się, to zdjęcie musiało tutaj trafić :)
Nie oszukujmy się, to zdjęcie musiało tutaj trafić 🙂
Głębokość tego przekazu mnie naprawdę urzekła...
Głębokość tego przekazu mnie naprawdę urzekła...
Cuurek ogóórek
Cuurek ogóórek
To podobno ostatnia migawka jaką z tego wieczoru pamięta Kapsel
To podobno ostatnia migawka jaką z tego wieczoru pamięta Kapsel
DSC_0995
DSC_1005
Ej, Maciek, nie wiesz czemu nie mam głosu?
Ej, Maciek, nie wiesz czemu nie mam głosu?
...komentować...
...komentować...
Toastów wznieśliśmy naprawdę niezliczoną ilość
Toastów wznieśliśmy naprawdę niezliczoną ilość
DSC_0085
DSC_0104
"A skoczę sobie, będzie zajebiste ujęcie"
"A skoczę sobie, będzie zajebiste ujęcie"
O! Rusztowania i szalunki!
O! Rusztowania i szalunki!

Sobota rozpoczęła się od rajdu turystycznego, na który niestety z powodu wydarzeń piątkowej nocy nie załapał się żaden Rezerwista. Zamiast rajdu wybraliśmy spokojne śniadanie, po którym część Rezerwistów udała się na basen. Po kąpieli jako ostatnia grupa opuściliśmy kemping udając się do Manufaktury. Po drodze miała miejsce awaria Sharpa (urwany kabel przy rozruszniku). Po około godzinie oczekiwania na wjazd na rynek Manufaktury zaparkowaliśmy wśród prawie 300 maluchów. Po upływie prawie dwóch godzin w Manufakturze zawitał również Sharp, wspierany przez Szerszenia i Mecha. Podczas naszego pobytu miała miejsce próba pobicia rekordu Guinessa w ilości Fiatów 126p znajdujących się w tym samym czasie w jednym miejscu. Niestety nie wiadomo jeszcze, czy rekord został pobity, gdyż wciąż trwa zliczanie maluchów obecnych na zlocie na podstawie zdjęć i filmów.

DSC_0215
Tak!!! Curek też dojechał na Manufakturę!!!
Tak!!! Curek też dojechał na Manufakturę!!!
Picun, człowiek który zyskał sławę na Złomniku
Picun, człowiek który zyskał sławę na Złomniku
Znajdź trzy różnice
Znajdź trzy różnice
Co więcej, Szamana nie powstrzymały przed tym nawet świeżo założone bypassy
Co więcej, Szamana nie powstrzymały przed tym nawet świeżo założone bypassy

Powrót z Manufaktury większość z nas wykorzystała na uzupełniające zakupy w Biedronce. Zaraz po powrocie zebraliśmy jeszcze Rezerwistów wraz z ich samochodami w jednym miejscu by, jak co roku, zrobić sobie wspólne zdjęcie. Chwilę później zebraliśmy jeszcze podpisy na bannerze i rozpoczęliśmy to, co Rezerwiści lubią najbardziej. Jednak zanim impreza się na dobre rozkręciła czekało nas jeszcze rozdanie nagród i podsumowanie zlotu przez organizatorów. Jedna z nagród, nagroda uczestników za najładniejszy pojazd, powędrowała do Delmuta. Podczas rozdania nagród na scenie pojawił się również szampan (rozlewany przez przedstawiciela znanego producenta rusztowań) i gigantyczny, pyszny tort, który był niesamowitą niespodzianką, przygotowaną dla nas przez organizatorów.

Poświęcenie 100%
Poświęcenie 100%

A teraz czas na małe porównanie:

2011
2011
2012
2012
2013
2013
DSC_0400

Po rozdaniu nagród wróciliśmy do naszego obozowiska i dalej wieczór potoczył się jak zwykle. Części z nas wystarczyły rozmowy przy stole, natomiast dla części było to za mało i niezbędne okazało się odśpiewanie repertuaru Dżemu (no dobra, tak naprawdę znaliśmy tylko Whisky i Wehikuł czasu) przy akompaniamencie gitary Grabarza. Następnie miały miejsce wydarzenia dziwne i dość trudne do wytłumaczenia. Część osób nadal śpiewała piosenki na ławce przed domkiem, natomiast kilka osób postanowiło ugotować pierogi. Podobno dość zabawnie wyglądało zbiorowisko siedmiu osób, stojących wokół stojącego na butli gazowej garnka jak wokół bóstwa, zwłaszcza że ze względu na nadzienie pierogów (kapusta i grzyby) osoby te domagały się również karpia. Nie da się jednak ukryć, że pierogi nam wyszły i były bardzo dobre, podobnie jak ugotowane nieco później gołąbki nieznanego pochodzenia, które były tak pyszne, że aż natchnęły Pumexa do stworzenia Ody do Gołąbków na melodię Chryzantem złocistych.

rezerwa_zps5205db40

Poranek był smutny. W powietrzu unosiła się atmosfera końca. Jajecznica na boczku zorganizowanym przez Budzika poprawiła nasze nastroje jedynie w niewielkim stopniu. Powoli zaczęliśmy sprzątać to, co początkowo wydawało się być niemożliwe do sprzątnięcia – nasze domki i to co znajdowało się przed nimi. Szybko jednak się z tym uporaliśmy i pierwsze ekipy zaczęły zbierać się do domów. Jako ostatni z campingu wyjechali Skib z Martyną, Ignac z Asią i dwójka administratorów.

 

Zlot  w oczach chyba wszystkich uczestników był bardzo udany. Organizacja przebiegła na naprawdę wysokim poziomie, nie było żadnej nieprzyjemnej sytuacji, dopisała nam nawet pogoda. Pozostaje nam gorąco podziękować całej ekipie Terytorium za to, że dzięki Wam mogliśmy tak świetnie się bawić i odliczać dni do kolejnego zlotu…

 

 

P.S.
Rezerwiści nadal czekają na myjnię!

 

 

P. P. S.

Ponadto Curek napisał wiersz:

 

 

Gdy emocje już opadną
jak po tańcach wielkich kurz
gdy nie można mocą żadną
przegwintować głowy już
Czy pobudka z bredy to dobra myśl
o szóstej rano
kiedy w pumexowym bianco
w bagażniku siedzi ktoś
amor z domku zajebał klucz

 

Gdy szamana maluch stracił
ładowanie w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
grabarz przegub zmielił w mak
Czy do domu powrócimy bez problemów
Oj ja w to wątpię
Ale mamy ASO PUMEX
stempel w łodzi MEXA ma
lecz jednak to maluch jest

 

Głosujmy wszyscy, na numer STO
i innym malcom nie dajmy szans
Ręce brudne zawsze możemy mieć
My rezerwiści
ale fiaty nasze wszycy
rozpoznawać muszą już
bo one najpiękniejsze są

 

Lecz musimy się o myjnię upomnieć
u rabarbary
rezerwiści głosowali
bez rezerwy one nic
z eremefu by nie wygrały…

 

Relacja: Pumex & Kapsel

 

Zdjęcia: Ola, Kapsel, Pumex, Mtts

 

Filmy:

http://www.youtube.com/watch?v=ulbkh9BDp4Q

http://www.youtube.com/watch?v=u8sNwXS5mGU

http://www.youtube.com/watch?v=QxB9NVcleqA

http://www.youtube.com/watch?v=tBoAPJe4fo4

https://www.youtube.com/watch?v=Id9SLJ84Lc4

TVP, wypowiedź wilqa

 

Zdjęcia:

 

by Ola, Kapsel, Pumex

Opublikowany przez Rezerwa 126p na 20 sierpnia 2013

Mateusz9510:

https://plus.google.com/photos/110383466019010501870/albums/5913465397352720321

Bzyku:

https://get.google.com/albumarchive/108526503511150506489/album/AF1QipNxp4DtYWPnNK6K_3oZvDvAhcZce8GBLqdr3DHg?source=pwa&authKey=CPzp5sWBoLDlNg

Baki94:

 

https://plus.google.com/photos/108764532818635329605/albums/5914274870281403649?banner=pwa

II Beskidzki zlot Fiata 126p – relacja

Zlot dla nas rozpoczął się jeszcze przed zlotem, bo w czwartek wieczorem w deszczu przyjechaliśmy do Chorzowa, w którym czekali na nas Szaman z Sarą i Chudy z Rudym. Szamany przyjęły nas jak najbliższą rodzinę, Sara zrobiła pyszne kanapki, uwieczniliśmy nasze wysokości przy ścianie i rozmawialiśmy do późnej nocy.

DSC_4673

W piątek po południu wyruszyliśmy w dwa maluchy do Pszczyny, w której spotkaliśmy się z Bonusem, Dejwem i Mickelem i razem pojechaliśmy do Żywca. Na campingu rozpakowaliśmy się i podjęliśmy próbę zawieszenia banneru Rezerwy na naszym domku. Próba była bardzo ambitna i zakładała podwieszenie bannera nad daszkiem nad drzwiami, oraz opasanie całego domku sznurkiem. Po próbach, w które zaangażowane było 5 osób i które trwały dwie godziny byliśmy zmuszeni poddać się i ułożyć plakat w reprezentacyjnym miejscu na trawniku.

DSC_4698
Próby zawieszenia banneru.
Próby zawieszenia banneru.
DSC_4700

Po zakończeniu walki z bannerem tradycyjnie rozpaliliśmy grilla i odpieczętowaliśmy butelki z alkoholem (polskim, nie czeskim). Po kilku toastach (między innymi za rezerwę, za bonusa i za wszystko) chwyciliśmy kieliszki i butelki w dłonie i śpiewając głośno „przeżyj to sam” poszliśmy z nimi na sąsiedni camping, aby zapisać się na zlot. Po drodze wznosiliśmy liczne toasty i pieśni, przy czym głośność śpiewów rosła odwrotnie proporcjonalnie do ilości alkoholu w butelkach. Przy okazji spożywania alkoholu oficjalnie do grona rezerwistów włączyliśmy Kubę,

DSC_4711
DSC_4728
Wycieczka na Lagunę.
Wycieczka na Lagunę.

Err i Dżordż wydawali się być lekko zaskoczeni, gdy w ich domku pojawiło się nagle dziesięć rozśpiewanych osób, które domagały się rejestracji i szybko zaprosili nas do wielkiego namiotu, w którym dostaliśmy formularze do wypełnienia.

Inwazja na domek organizatorów.
Inwazja na domek organizatorów.
DSC_4740

Po wypełnieniu papierków Bonus podjął się własnoręcznego powieszenia banneru na drzewie, na co są dowody w postaci zdjęć. Chwilę później w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach znaleźliśmy się w okolicy domku Węgrów, z którymi wykończyliśmy wszystkie posiadane alkohole wysokoprocentowe.

Dzielny Bonus sam poradził sobie z powieszeniem banneru.
Dzielny Bonus sam poradził sobie z powieszeniem banneru.
DSC_4782
Integracja z Węgrami.
Integracja z Węgrami.

W tym samym czasie, lub też chwilę później zlokalizowaliśmy przepyszne piwa raciborskie, które do Żywca przywiózł Bonus. Były one na tyle silne, że spowodowały śpiewy z okna na strychu, oraz konkurs na to ile osób zmieści się w szafie.

Wieczorne serenady z okna...
Wieczorne serenady z okna...
DSC_4821
...oraz konkurs na ilość osób w szafie.
...oraz konkurs na ilość osób w szafie.

Chwilę po tym poległ Bonus, który wraz z Pumexem padł w pełnej odzieży na łóżko i nie ruszył się do rana. Pumexiu natomiast po pewnej chwili przebudził się i spotkał Szamana, który powiedział że idzie się kąpać. Pumex, podchwycił ten pomysł, ochoczo pobiegł na strych po piżamę, ręcznik i kosmetyczkę.

W łazience okazało się, że nie ma w ogóle ciepłej wody. W pumexowej głowie tkwiło jednak przekonanie o absolutnej konieczności umycia się, więc stanął pod lodowatym prysznicem i umył włosy szamponem. Po długiej kąpieli wróciliśmy do domku i padliśmy do łóżek.

Równolegle do tych wydarzeń trwała integracja z Węgrami. Polegała ona między innymi na nauce języka węgierskiego, jednak to zadanie przerosło Kapsla i Mickela. Natomiast Węgrzy bez problemu wypowiadali coraz to śmieszniejsze kwestie po polsku. Zabawa trwała do późnej nocy. Po powrocie do domku Kapsel wraz z Mickelem zastali zwłoki trzech ciał w osobach Pumexa, Bonusa i śpiącego na siedząco (!) Dejwa.

DSC_4847
Śpiący Dawid + reszta zwłok.
Śpiący Dawid + reszta zwłok.

Rano na campingu pojawiła się ekipa z Sosnowca. Przywitaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na Górę Żar, na której spotkaliśmy resztę zlotowiczów i mieliśmy okazję podziwiać niesamowite górskie widoki.

DSC_4854
DSC_4863
DSC_4908
DSC_4934
DSC_4855
Wyprawa na górę Żar.
Wyprawa na górę Żar.
Rezerwa na krańcu świata.
Rezerwa na krańcu świata.

Z góry kolumną maluchów pojechaliśmy na żywiecki rynek, po zaparkowaniu na nim poszliśmy na pyszną pizzę, a później rozmawialiśmy ze spotkanymi zlotowiczami i oglądaliśmy samochody.

DSC_4963
DSC_5013
DSC_4966
DSC_5029

Z rynku pojechaliśmy na parking przy amfiteatrze, na którym odbywała się próba sprawnościowa, konkurs z wiedzy o 126p, oraz wspólne zdjęcie z lotu ptaka, na którym maluchy zlotowiczów układały się w napis „126p”.

DSC_5060
DSC_5110
DSC_5133
DSC_5158
Lajkonik szoruje kołpakiem po asfalcie.
Lajkonik szoruje kołpakiem po asfalcie.
DSC_5122
DSC_5155

W atrakcjach na rynku i przy amfiteatrze niestety nie uczestniczyli rezerwiści z Sosnowca i Curek, bo w tym czasie walczyli z awarią alternatora w bisie Delmuta, oraz z maglownicą w maluchu Łobuza. Gdy wróciliśmy na camping, nasi koledzy byli już w stanie wskazującym na spożycie alkoholu i sprawiali wrażenie niesamowicie szczęśliwych. Dodatkowo czekała na nas niespodzianka w postaci zabarykadowanych drzwi do domku. Przed drzwiami stała huśtawka i kempingowy stolik, które nie dość, że były obwiązane sznurkiem, to dodatkowo zostały wysmarowane pastą do zębów. Sprawcami okazali się Węgrzy.

DSC_5162
Wojna polsko-węgierska.
Wojna polsko-węgierska.

By tradycji stało się za dość, rozpaliliśmy grilla, a chwilę później śpiewaliśmy już wszystkie znane nam polskie pieśni, pobiliśmy ubiegło dniowy rekord w ilości osób zmieszczonych w szafie i zastanawialiśmy się nad zemstą wobec Węgrów. Dodatkowo Kapsel skonstruował rebus (niestety na zdjęciach dość mało widoczny):

DSC_5194
Rozwiązanie rebusu: Curek, ogórek, kiełbasa i sznurek. (niestety fotografujący był w takim stanie psychofizycznym, że niestety nie dał rady uchwycić ogórka na zdjęciu)
Rozwiązanie rebusu: Curek, ogórek, kiełbasa i sznurek. (niestety fotografujący był w takim stanie psychofizycznym, że niestety nie dał rady uchwycić ogórka na zdjęciu)
Kolejne rekordy dotyczące szafy.
Kolejne rekordy dotyczące szafy.

Chwilę później znów znaleźliśmy się na dworze, gdzie w kilkanaście osób oglądaliśmy Kilera, recytując z pamięci wszystkie dialogi. Jeśli wcześniej Węgrzy nie wątpili w nasz stan psychiczny, z pewnością zrobili to właśnie w tym momencie. Niestety, nasz wieczór filmowy został niespodziewanie przerwany przez Curka, który postanowił zapewnić zlotowiczom kilka chwil niesamowitej zabawy, kosztem własnych 400 zł. Obiektem zainteresowania Curka okazały się być dwie duże gaśnice, jak się okazało nadspodziewanie sprawne. I tak o to cały kemping łącznie z Węgrami (w których w ramach odwetu została wymierzona jedna z gaśnic) znalazł się na dłuższą chwilę w białym obłoku. Niestety, nie posiadamy żadnych zdjęć z tych wydarzeń.

Po „drobnej” reprymendzie właściciela kempingu wszyscy grzecznie posprzątali i wrócili do swoich domków. W jednym z nich Dawid jak co wieczór zasnął na siedząco.

Dawid znowu w swojej ulubionej pozycji.
Dawid znowu w swojej ulubionej pozycji.

Niedzielny poranek zaczęliśmy od usuwania skutków wczorajszej akcji gaśniczej i pakowania się. Curek postanowił wygłosić przemówienie, w którym pragnął przeprosić wszystkich, którzy ucierpieli psychicznie i fizycznie przez jego wybryki (prawie jak na wycieczce klasowej).

Oficjalne przeprosiny Curka :)
Oficjalne przeprosiny Curka 🙂

Złożyliśmy podpisy na pamiątkowym pocissssku… pamiątkowym obelisssku, po czym wyruszyliśmy w kierunku Kozubnika. Niestety, zaraz po wyjeździe z kempingu Maluch Synchra zgasł i odmówił dalszej współpracy. Rozpoczęło się szukanie winowajcy: podejrzenia padały na wyładowany akumulator, brak ładowania, zepsuty rozrusznik, uszkodzoną cewkę, aparat zapłonowy, a maluch był odpalany na pych, a następnie doganiany przez resztę kolumny tyle razy, że niewiele brakowało a wkrótce tym sposobem dotarlibyśmy do Kozubnika. W końcu udało nam się zlokalizować awarię – uszkodzony przewód od rozrusznika, który momentami zwierał do karoserii i powodował zanik iskry. Na szybko założyliśmy maluchowi bypassy i pojechaliśmy dalej.

Jeden robi, reszta patrzy.
Jeden robi, reszta patrzy.
Bypassy w Maluchu Synchra.
Bypassy w Maluchu Synchra.
Niektórzy z nudów wyruszyli na grzybobranie, jak widać na powyższym zdjęciu z pozytywnymi skutkami.
Niektórzy z nudów wyruszyli na grzybobranie, jak widać na powyższym zdjęciu z pozytywnymi skutkami.

Niestety naprawa nie zadziałała na długo. Po kilku kilometrach znów znaleźliśmy się na poboczu. Część osób dalej naprawiała synchrowy pojazd, część dbała o bezpieczeństwo na drodze, a część (w sumie to tylko Dawid) dbała o żołądki rezerwistów i poszła zdobywać pożywienie.

Po co pchają, jak jest z górki?!
Po co pchają, jak jest z górki?!
Starszy sierżant Chmielu z suszarką.
Starszy sierżant Chmielu z suszarką.
Po co pchają, jak jest z górki?!
Po co pchają, jak jest z górki?!

Pojazd został definitywnie, aczkolwiek tymczasowo naprawiony dzięki całkowitym odłączeniu instalacji elektrycznej i zastąpieniu jej zewnętrznym akumulatorem zasilającym jedynie cewkę. Pozwoliło nam to, tym razem już bez niespodzianek, dojechać do Kozubnika – opuszczonego kompleksu hoteli, zamkniętego w latach 90.

DSC_5291

Na miejscu zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia „z lotu ptaka”, pożegnaliśmy się z uczestnikami i organizatorami zlotu (Pumexio zdążył jeszcze odebrać nagrodę za największą odległość pokonaną na zlot) i rozpoczęliśmy zwiedzanie opuszczonych budynków. Jak się okazało, było warto – niektórzy znaleźli w nich pełnowartościowe części do maluchów, a widoki jakie rozpościerają się z ruin są niesamowite.

DSC_5309
DSC_5323
DSC_5328
DSC_5331
Nagroda dla Pumexa za przebycie największej odległości na zlot.
Nagroda dla Pumexa za przebycie największej odległości na zlot.
DSC_5347
DSC_5360
DSC_5365
DSC_5369
DSC_5373
DSC_5379
DSC_5383
DSC_5320
DSC_5325
DSC_5329
DSC_5336
Pamiątkowe zdjęcie z Kozubnika.
Pamiątkowe zdjęcie z Kozubnika.
DSC_5352
Niektórzy znaleźli całkiem niezłe fanty.
Niektórzy znaleźli całkiem niezłe fanty.
DSC_5366
To kto skacze?
To kto skacze?
DSC_5378
DSC_5380

Po wyjściu z budynków przyszedł czas na pożegnanie. Synchro, Wojtek, Curek, Chmielu, Kargul, Sonia, Łobuz i Bożenka, a także Amor z Justyną i Iwem pojechali w kierunku Sosnowca, a Kapsel, Pumex, Bonus, Szaman, Sara, Mickel i Dawid w kierunku Pszczyny. Po drodze zachaczyliśmy o fabrykę Fiata w Bielsku-Białej, a także zjedliśmy obiad w McDonaldzie w Czechowicach Dziedzicach. W Pszczynie ze smutkiem rozdzieliliśmy się na dwie grupy – jedną jadącą dalej na Śląsk i drugą, jadącą w kierunku Łodzi.

Powrót do korzeni.
Powrót do korzeni.
Zdrowe odżywianie :)
Zdrowe odżywianie 🙂
DSC_5392
DSC_5398

odsumowując, zlot uważamy za bardzo udany. Świetna organizacja, ciekawy program i oczywiście jak zawsze super ekipa pozwoliły nam na świetną zabawę i mnóstwo niezapomnianych wrażeń.  Mamy nadzieję, że za rok znów zobaczymy się w Żywcu!

 

Więcej zdjęć ze zlotu:

 

zdjęcia Kapsel & Pumex

Opublikowany przez Rezerwa 126p na 19 września 2012

 

zdjęcia Curka

Opublikowany przez Rezerwa 126p na 18 września 2012

 

Relacja: Kapsel & Pumex

Zdjęcia: Kapsel & Pumex, Curek

9 Ogólnopolski Zlot Fiata 126p w Toruniu – relacja

W tym roku już w czwartek, na dzień przed zlotem, pierwsi reprezentanci Rezerwy ruszyli z Trójmiasta w kierunku Torunia na 9 Ogólnopolski Zlot Fiata 126p. O 10 spotkaliśmy się w umówionym miejscu i prawie bez żadnego opóźnienia wyruszyliśmy w kierunku autostrady.

DSC_3763
DSC_3772

Podróż minęła nam prawie bezproblemowo. Prawie, bo w pumexowym maluchu popsuła się ostatnia rzecz, jaka mogła się popsuć – wiązka od Nanoplexa. Po dość szybkiej naprawie ruszyliśmy dalej, powstrzymani jedynie chwilowo przez nieprzeciętny korek przed Świeciem spowodowany, jak się okazało, wypadkiem.

Szybki serwis na trasie. Oczywiście nie mogło się obyć bez trytytek
Szybki serwis na trasie. Oczywiście nie mogło się obyć bez trytytek
DSC_3784

Kolejna nieplanowana awaria niezawodnego Bianco miała miejsce kilometr od campingu, w połowie toruńskiego mostu. Szarpanie silnika, jak się potem okazało, spowodowane brakiem odpowietrzania baku, uniemożliwiło dalszą jazdę i zagroziło zablokowaniem mostu. W tej sytuacji nieoceniony był Alex, który niewiele myśląc użył swojego ONZ-ta do zepchnięcia awaryjnego malucha na koniec mostu.

 

Wbrew przeciwnościom losu dotarliśmy na camping, na którym, po wielu dylematach wybraliśmy miejsce w pobliżu tego, na którym stacjonowaliśmy rok temu. Niektórzy postanowili rozbić klasyczne namioty (Pumex i Rysiu), inni wille (Budzik), jeszcze inni trumny (Alex i w późniejszym czasie również Kaszlak Maniak). Aleksander powziął nawet wyzwanie zmieszczenia do wspomnianej trumny dwuosobowego dmuchanego materaca, czemu, wbrew przewidywaniom, podołał bez większych trudności.

Trumna Alexa na pierwszym planie, w tle widać willę Budzika i skromny namiot Pumexa
Trumna Alexa na pierwszym planie, w tle widać willę Budzika i skromny namiot Pumexa
Jak to tu zmieścić!?
Jak to tu zmieścić!?
DSC_3797
DSC_3804

Było dość wcześnie, ale na campingu już pojawiały się znajome osoby. Był oczywiście Fifi z Karoliną, ale też część ekipy z Mazowsza na czele z Wojtasem, który bardzo chętnie zabrał się do rozkręcania pumexowozu. W tym samym czasie Ryś, Alex i Budzik pojechali po niezbędne wyposażenie popołudnia: wungiel, kiełbachy, oraz wódkę.

 

Wieczór minął spokojnie. Rozwiesiliśmy plakat Rezerwy, skonsumowaliśmy co się dało, wypiliśmy to co mieliśmy do wypicia i grzecznie poszliśmy spać. Jak się okazało, wcale nie było to takie proste: spać, ze względu na hałas z drogi i ze stacji kolejowej dało się tylko po spożyciu znacznej ilości alkoholu – natychmiast po wytrzeźwieniu hałas z ulicy nie pozwalał dłużej spać. Dzięki temu każda ilość alkoholu wypitego na zlocie może zostać uznana za uzasadnioną.

DSC_3837
DSC_3840

Zjedliśmy na śniadanie to co się dało. W planach była jajecznica, ale okazało się, że nie da się usmażyć jej bez tłuszczu, a próba jego wytopienia z kiełbasy z Lidla spełzła na niczym. W związku z tym Budzik poszedł zdobyć masło, a cała reszta zadowoliła się czym innym. Dokonaliśmy również wyjazdu do Biedronki, pod którą spotkaliśmy pięknego Poloneza z dziadkiem na pokładzie:

DSC_3846

Niedługo potem na miejsce dotarli Bonus z Kapslem. Malinowy Król spisał się dzielnie na trasie Racibórz – Warszawa – Toruń, a jedyną awarią jaka na chwilę go powstrzymała w drodze na północ był dziurawy pływak w gaźniku.

 

W chwilę po nich doturlała się ekipa śląsko – zagłębiańska: Rodzina Synchrów, Amor i Głodny, państwo Szamanowie i Michu z Chudym. Również i oni nie mieli żadnych większych problemów technicznych po drodze. Co prawda wentylator w oblachowaniu Amora (składanego od podstaw na dzień przed wyjazdem) odmówił dalszej współpracy, ale mimo tego udało się im dojechać do celu.

DSC_3852
Mix śląsko - pomorski (chociaż Amora tak naprawdę trudno sklasyfikować).
Mix śląsko - pomorski (chociaż Amora tak naprawdę trudno sklasyfikować).
Ślązacy przy pracy
Ślązacy przy pracy
Dwaj Ślązacy i jeden Gdańszczanin
Dwaj Ślązacy i jeden Gdańszczanin
Centrum dowodzenia
Centrum dowodzenia
DSC_3853
Dotarł również Fleczer z rodziną
Dotarł również Fleczer z rodziną
Obiad - jeszcze wtedy nie mieliśmy zupełnie dość kiełbasy
Obiad - jeszcze wtedy nie mieliśmy zupełnie dość kiełbasy
DSC_3869

Zgodnie z oczekiwaniami, konfrontacja ekip z południa i północy, uzupełnionych o jednego Łodzianina, była dość niebezpieczna w swoich skutkach. Zaczęło się niewinnie – jedni pili piwo, inni wyciągali silnik w celu wymiany wentylatora.

Tradycyjne zdjęcie z palnikiem z nietradycyjnym ucieszonym Domażem w tle.
Tradycyjne zdjęcie z palnikiem z nietradycyjnym ucieszonym Domażem w tle.

Byłem jeszcze całkiem trzeźwy, gdy użyczyłem Amorowi swojego telefonu żeby zadzwonił do Kaszlaka (który był jeszcze domu) i spytał go, czy ma może pożyczyć wentylator. Zdziwiło mnie, że odparł że jeśli znajdzie, to jakiś weźmie – wiedziałem przecież, że u niego w garażu leży kompletny silnik, a to przecież dość ciężko przeoczyć.

 

Kwestia wentylatora szybko poszła w zapomnienie (a przynajmniej ja przestałem sobie zawracać nią głowę), bo ekipa 126 Śląsk zaprosiła nas na negocjacje. Temat negocjacji jest w zasadzie nieistotny, ważny jest efekt do jakiego doprowadziły – niesamowite pijaństwo ze strony administracji, a zwłaszcza tej jej części, która jeszcze do niedawna posiadała czerwone trampki.

Instrumenty negocjacji
Instrumenty negocjacji
Będący akurat przypadkiem na zlocie reprezentant firmy "Głodny Garage" dokonuje szybkiego serwisu Amorowozu.
Będący akurat przypadkiem na zlocie reprezentant firmy "Głodny Garage" dokonuje szybkiego serwisu Amorowozu.
Nasza przyszłość, czyli najmłodsza część zespołu moderacyjnego
Nasza przyszłość, czyli najmłodsza część zespołu moderacyjnego

Nie jestem do końca pewny jak przebiegały wydarzenia od tego momentu. Pewne jest, że do stolika śląskich fanów wracaliśmy kilkakrotnie, i za każdym razem raczeni byliśmy kieliszkiem, bądź kilkoma, alkoholu. Z pewnością również spędziliśmy sporo czasu w naszym obozowisku, pijąc lżejsze, ale również złowrogie w swoich skutkach trunki. Na pewno również udaliśmy się na administracyjną wyprawę miasto. Prawie kilometrowy most nie zrobił na nas większego wrażenia, a po jego przejściu spotkaliśmy Wujcia Rekina z jego dziewczyną, Asią. Odśpiewaliśmy wspólnie (mam wrażenie, że przynajmniej kilkakrotnie) przebój trzech ostatnich zlotów ogólnopolskich, porozmawialiśmy, zrobiliśmy sobie zdjęcia i rozeszliśmy się dalej, by Bonus mógł urwać rynnę od Internetu.

Wyprawa administracyjna. Kapsla nie widać, bo jest z drugiej strony aparatu.
Wyprawa administracyjna. Kapsla nie widać, bo jest z drugiej strony aparatu.
Spotkanie z Wujciem Rekinem.
Spotkanie z Wujciem Rekinem.
Takie tam, artystyczne.
Takie tam, artystyczne.
Urwiesz mi od internetu!
Urwiesz mi od internetu!

W czasie naszego powrotu na moście odebrałem telefon, z którego wynikało, że na miejsce w końcu dotarli Kaszlak z Jasiem. Jak mi doniesiono, natychmiast po dotarciu na miejsce Kaszlak z radością rzucił się w kierunku Amora, oznajmiając: „Amor, przywiozłem ci wentylator!”. Sytuacja wydawała się być idealna: Amor z Głodnym zdążyli akurat wyjąć silnik i rozkręcić oblachowanie. Sytuacja, owszem, wydawała się idealna, ale tylko do momentu w którym okazało się, że tak, Kaszlak przywiózł wentylator, ale ten elektryczny, służący do przewietrzania wnętrza. Stąd też znaczne rozczarowanie Amora – posiada on malucha w wersji ST w której, jak wiadomo, montaż wentylatora jest niemożliwy i tym samym prezent od Kaszlaka okazał się być całkowicie nieprzydatny.

 

Później (albo wcześniej, wydaje mi się to niemożliwe do ustalenia inaczej niż po datach zrobienia zdjęć), powróciliśmy ponownie do ekipy śląskiej. Wydaje mi się, że właśnie wtedy powstały zdjęcia z tańczenia czegoś co momentami wygląda jak walc, a momentami jak kankan, ale mogę nie mieć racji.

Ślązacy znów przyjęli nas z otwartymi ramionami.
Ślązacy znów przyjęli nas z otwartymi ramionami.
To również...
To również...
Trudno to jakoś skomentować.
Trudno to jakoś skomentować.
Jedni piją, inni pracują...
Jedni piją, inni pracują...

Podczas podróżowania między ekipą śląską a Rezerwową został odśpiewany kolejny hit poprzedniego zlotu – „Przeżyj to sam”. Występ trwał nadzwyczaj długo i niczym nie ustępował kultowej scenie z Kilera. Wkrótce będziecie mogli posłuchać tego niezapomnianego występu z solówką Pumexa (chociaż zastanawiamy się czy na pewno chcecie to usłyszeć po raz kolejny?!). W bliżej nieokreślonym czasie większość z nas poszła spać, choć niektórzy balowali do bardzo późnej nocy. Zaśnięcie po takiej ilości alkoholu okazało się być banalnie proste.

 

W sobotę wszyscy zerwaliśmy się wczesnym rankiem, ponieważ wyjazd na rynek został zaplanowany na godzinę 08:50. Prysznic, śniadanie, ostatnie pucowanie aut i w drogę. Niestety podróż w kolumnie nie trwała długo. Na ulicy obok campingu doszło do kolizji 3 aut. Początkowo pośród nich widzieliśmy też auto Wojtasa, na szczęście okazało się, że nie brał w niej udziału (choć poszkodowani twierdzili że była to jego wina). Odłączyliśmy się grupą około 20 aut i sami próbowaliśmy dotrzeć na rynek. Gdy byliśmy już na starym mieście nie wiedzieliśmy dokładnie którędy dostać się na plac. Tak więc zwiedziliśmy wszystkie wąskie uliczki, ignorując wszelkie znaki zakazu ruchu. Gdy w końcu udało nam się dotrzeć na miejsce, strażnik miejski postanowił każdemu wlepić mandat za jazdę po drogach do tego nie wyznaczonych. Niestety nie udała mu się jednak ta sztuka.

Szamany gotowe do wyjazdu, choć chyba z otwartym bagażnikiem.
Szamany gotowe do wyjazdu, choć chyba z otwartym bagażnikiem.
DSC_3978
DSC_3966

Mimo ogromnej liczby maluchów udało nam się zaparkować na rynku. Wtedy każdy ruszył w innym kierunku. Jedni poszli zwiedzać stare miasto, drudzy zostali na miejscu i z pasją oglądali każdy egzemplarz malucha, a jeszcze inni po prostu kręcili się bez celu po placu.

DSC_4007
DSC_4034

Nadszedł czas na rajd turystyczny. Postanowiliśmy wziąć w nim udział trzema załogami: Bianco – Kapsel & Pumex, Malyna – Bonus & Szaman & Sara i Niebieski szerszeń – Chudy & Michu. Podczas rajdu dołączyły się do nas jeszcze dwie załogi. Niestety pomimo dwóch prób przejechania rajdu od początku, nie udało się nam to – po części ze względu na ogólne zmęczenie spowodowane kacem i panującym upałem, a po części ze względu na drobny błąd w itinererze.

Znakomity przejazd malinowej załogi.
Znakomity przejazd malinowej załogi.

Bezradni powróciliśmy na rynek. Zrobiliśmy szybkie zakupy, odpoczęliśmy w cieniu od mocno przypiekającego słońca i ruszyliśmy w stronę Motoparku. Tym razem przejazd wypadł bez żadnych problemów.

Przejazd na Motopark - na samym przedzie xemupowe Bianco, tuż za nim bonusowa Malina.
Przejazd na Motopark - na samym przedzie xemupowe Bianco, tuż za nim bonusowa Malina.
DSC_4215
DSC_4259
DSC_4279
DSC_4201
DSC_4245
Przyczajony Domage.
Przyczajony Domage.

Gdy byliśmy już na miejscu, zjedliśmy po salaterce smacznego bigosu, a następnie niektórzy z nas ustawili się w gigantycznej kolejce do udziału w próbie sportowej.

DSC_4362
DSC_4373
DSC_4385
DSC_4367
DSC_4384

Kolejną atrakcją był pokazowy przejazd z udziałem zawodników Maluch Trophy. W próbie sportowej z ekipy Rezerwy wzięli udział Kapsel (za sterami Bianco), Bonus, Alex i Ania, żona Fleczera, wspierana przez Kaszlaka. Następnie zorganizowaliśmy mały rezerwowy pojedynek na ¼ mili – najszybszy okazał się maluch Bonusa. Po paru pojedynkach i osiągnięciu znacznego stopnia zmęczenia udaliśmy się w drogę powrotną na camping, gdzie czekał na nas wymarzony prysznic.

Kolejka na próbę sprawnościową
Kolejka na próbę sprawnościową
DSC_4399
DSC_4434
DSC_4480
Lena Rally Team
Lena Rally Team
DSC_4522
Specjalnie, żeby ucieszyć Bonusa.
Specjalnie, żeby ucieszyć Bonusa.
Kapseluch jako Bianco Driver
Kapseluch jako Bianco Driver
DSC_4418
DSC_4468
Niegodna wzmianki naprawa na poboczu.
Niegodna wzmianki naprawa na poboczu.
DSC_4501
DSC_4523
Zadziałało :)
Zadziałało 🙂

Po powrocie jak zawsze rozpaliliśmy grilla i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Wieczorem odbyło się rozdanie nagród, niestety nic nie wygraliśmy – może w przyszłym roku się uda.

Zdjęcie klasowe Rezerwistów.
Zdjęcie klasowe Rezerwistów.

Po rozdaniu nagród część osób rozeszła się po campingu, a część została w okolicach sceny pod którą pojawił się DJ, grający prosto z malucha. W tym momencie nieoczekiwany show zrobił Wojtek, syn Synchra, który zniszczył system popisowym breakdancem na rozłożonym pod sceną plakacie Rezerwy. Niestety było to tak spontaniczne, że nikt nie ma nagrań z tego wydarzenia.

Dzień jak co dzień.
Dzień jak co dzień.
Zdjęcie z palnikiem wersja 3.0
Zdjęcie z palnikiem wersja 3.0
Kolejne zdjęcie, którego nie jestem w stanie skomentować.
Kolejne zdjęcie, którego nie jestem w stanie skomentować.
Jednym z nieoficjalnych konkursów rozegranych na zlocie był konkurs na najwyżej podciągnięte spodnie.
Jednym z nieoficjalnych konkursów rozegranych na zlocie był konkurs na najwyżej podciągnięte spodnie.

Dalej wieczór toczył się dość spokojnie. Kilka aut zmieniło co prawda w bliżej nieokreślony sposób swoje miejsce pobytu, ale poza tym czuliśmy już atmosferę końca i dosyć spokojnie gawędziliśmy do okolic drugiej w nocy – pomimo tego, że przez ostatnie dni nie zaznaliśmy za dużo snu, jakoś nikomu chyba nie chciało się przesadnie spać.

 

Poranek również był dość spokojny. Wstaliśmy, każdy o innej godzinie, umyliśmy się, i zjedliśmy śniadanie, po którym pierwsze ekipy zaczęły zwijać swoje namioty i szykować się do drogi. My wykorzystaliśmy ostatnie chwile na to, żeby zaprosić chętnych forumowiczów do podpisania się na naszym plakacie.

DSC_4589
DSC_4592
Wiedzą o tym dzieci i dorośli.
Wiedzą o tym dzieci i dorośli.
DSC_4631
DSC_4591
Rano, jak wiadomo, trzeba poczytać forum.
Rano, jak wiadomo, trzeba poczytać forum.
DSC_4612

W czasie porannej krzątaniny okazało się, że przy wyjeździe z campingu stoi policja, która za cel honoru postawiła sobie najprawdopodobniej wystawienie jak największej ilości mandatów posiadaczom maluchów. Każdy kierowca, który przejeżdżał przez bramę campingu, zmuszony był do dmuchnięcia w alkomat (co akurat ma sens), ale poza tym policja sprawdzała dość dokładnie stan techniczny wszystkich samochodów tak, że około godziny 13 wystawiono już podobno czterdzieści mandatów. Wyrazy współczucia kierujemy do Erra, któremu policja zabrała dowód za nieprzepisowe umiejscowienie tablicy rejestracyjnej z przodu pojazdu.

Kolejka do alkomatu.
Kolejka do alkomatu.

O 11 w drogę ruszył Śląsk, który w Łodzi porzucił Kapselucha. W tą stronę również droga przebiegła prawie bezawaryjnie – prawie, bo w klawiaturze Malinowego Króla poluzowała się śrubka do regulacji luzu zaworów, jednak awaria została usunięta w 5 minut.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
SAMSUNG DIGITAL CAMERA
SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Godzinę po Ślązakach w drogę ruszyli Trójmiejszczanie – nasza trasa również upłynęła bezproblemowo. Co prawda zarówno sprzęgło, jak i simmering na wale w bisie Kaszlaka na każdym kroku pokazywały, że zdecydowanie ich żywot dobiega końca, ale mimo tego pojazd dzielnie mknął do przodu, choć momentami z mało zadowalającą prędkością.

Trudna miłość...
Trudna miłość...
Nasza ekipa chwilowo się powiększyła.
Nasza ekipa chwilowo się powiększyła.
DSC_4639

Dziękujemy wszystkim za świetną zabawę, a przede wszystkim oczywiście Fifiemu i Karolinie za to, że po raz kolejny chciało im się podjąć wyzwanie organizacji tak dużej imprezy, gdy inni zawiedli. Do zobaczenia za rok – gdziekolwiek by to nie miało być :).

 

 

 

Więcej zdjęć ze zlotu:

 

by Kapsel & Pumex

Opublikowany przez Rezerwa 126p na 20 sierpnia 2012

 

by dziewczyna szamana:D

Opublikowany przez Rezerwa 126p na 21 sierpnia 2012

 

 

 

 

Relacja: Pumex & Kapsel

Zdjęcia: Pumex, Kapsel & Bonus